Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Bloomberg US

Technologie

Chińska taniocha? Nic bardziej mylnego

01-12-2016, ostatnia aktualizacja 01-12-2016 16:00
źródło: 123RF

Krótka statystyka mówi wszystko: w ciągu zaledwie kilku ostatnich lat aż siedmiu największych chińskich producentów smartfonów weszło do pierwszej dziesiątki światowych graczy tej branży. Jednak, wbrew powszechnej opinii, wcale nie przesądziła o tym lojalność chińskich klientów wobec rodzimych marek. Decydującą rolę odegrało co innego. Firmy, które odniosły największy sukces, odeszły od produkowania tańszych kopii popularnych urządzeń i stanęły w szranki z największymi graczami tej branży – a ich ambicje rosną w miarę osiąganych sukcesów.

Dzisiaj telefony produkowane przez Huawei, Oppo czy Vivo wypadają bardzo dobrze w porównaniu nawet z takimi urządzeniami jak iPhone'y Apple'a czy Galaxy Samsunga – i razem stanowią 40 proc. globalnego rynku smartfonów w kategorii cenowej od 500 dol. wzwyż (w której dominują wspomniani giganci z USA i Korei). Wiceprezes Oppo, Allen Wu, przekonuje, że jego firma skupia się na produktach, które wyróżniają się niezwykłą jakością – i ma jasny cel, aby trzymać się jak najdalej od najtańszego krańca segmentu.

Jak twierdzi Jessie Ding, analityk z szanghajskiej firmy Canalys, zajmującej się badaniami rynku, średnia detaliczna cena urządzeń oferowanych przez wspomniane trzy chińskie marki przekroczyła 300 dol. – Ludzie poszukują lepszych jakościowo telefonów – uważa. – Ważniejsza od niskiej ceny jest dla nich jest jakość urządzenia oraz poziom obsługi – dodaje. Tę tezę ilustruje też przypadek pekińskiej firmy Xiaomi. W 2014 i 2015 r. zwróciła ona uwagę świata, oferując niedrogie smartfony, których średnia cena wynosi zaledwie ok. 180 dol. – ale wygląda na to, że obecnie powoli traci popularność.

Chińscy producenci telefonów dodatkowo mogą cieszyć się z ugody, którą rząd w Pekinie podpisał w 2015 r. z amerykańskim producentem mikroprocesorów – Qualcommem. Spółka z San Diego zaakceptowała 975 mln dol. kary, nałożonej przez chińskie władze za działania monopolistyczne. Zgodziła się również obniżyć opłaty licencyjne, którymi obciąża chińskie firmy za procesory wykorzystywane w ich urządzeniach mobilnych. Obecnie za podstawę tych opłat przyjęto poziom 65 proc. wielkości sprzedaży danego telefonu w kraju (a nie całą sprzedaż, jak wcześniej).

– Chiński rząd dał rodzimym producentom urządzeń mobilnych niezwykły prezent. Mają teraz większe szanse w walce z urządzeniami od Apple'a czy Samsunga – twierdzi Erick Robinson, radca patentowy na region Azji i Pacyfiku z londyńskiej firmy konsultingowej Rouse. Robinson, który niegdyś w Qualcomm był dyrektorem ds. patentowych dla rynków azjatyckich, latem zamienił swojego Galaxy Note 4 od Samsunga na Vivo.

W 2017 r. wzmocnione sukcesami największe chińskie marki będą starały się podbić rynki zagraniczne. Jednym z głównych są Indie (firma Vivo właśnie otworzyła fabrykę w pobliżu Delhi i zapłaciła najlepszej lidze krykietowej za reklamę), ale ambicje Chińczyków sięgają znacznie dalej. Huawei skupia wszystkie swoje starania na dziale zajmującym się designem, na czele którego stoi były projektant Samsunga – Joonsuh Kim. Uważa on, że priorytetem jego kilkusetosobowego zespołu – pracującego z Seulu, Tokio, Londynu oraz kilku lokalizacji w Chinach – jest stworzenie spójnego stylu marki. Jak twierdzi, firma powinna zwrócić się ku Zachodowi. – Musimy stworzyć zespół projektowy w Stanach Zjednoczonych, aby mieć pewność, że trafimy w gusta amerykańskich klientów – uważa Kim. – Ciężko nad tym pracujemy.

rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Z ostatniej chwili
Najczęściej czytane
Najlepiej oceniane
common