Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Bloomberg US

Firmy i Rynki

Potęga różu

Jennifer Miller 01-12-2016, ostatnia aktualizacja 01-12-2016 16:00
źródło: Corbis

Jak to się stało, że został barwą naszych czasów.

We wrześniu 2013 r. Marlien Rentmeester, założycielka modowego portalu Le Catch, przeczesywała rzędy wieszaków w sklepie Shareen Vintage w Chelsea na Manhattanie. W oko wpadła jej sukienka w kolorze fuksji. – Była tak szokująco różowa, tak cudowna i inna, że wyszłam w niej ze sklepu – mówi. – Na ulicy komplementowały mnie wszystkie mijane kobiety. Rentmeester, była redaktorka wydawanego na Zachodnim Wybrzeżu magazynu „Lucky", w kolejnych miesiącach róż widziała już wszędzie: na blogach modowych, w kampaniach reklamowych Acne Studios, na stronie firmy kosmetycznej Glossier, różowe były garnitury zakładane przez Hillary Clinton.

Mamy rok 2016, a róż wciąż rządzi. Rentmeester bardzo długo uważała ten kolor za pretensjonalny, delikatny, dziecinny czy nawet słaby. Teraz twierdzi, że jest on symbolem finansowego, kulturowego i politycznego awansu kobiet – nawet jeśli różowe garnitury Clinton nie przyciągają aż takiej uwagi jak wiązana pod szyją bluzka od Gucciego, którą miała na sobie Melania Trump w czasie drugiej debaty prezydenckiej. (Niektórzy mędrcy sugerowali, że kokarda miała być naganą dla krytyków jej męża po tym, jak wyciekło kontrowersyjne nagranie ze słynnym tekstem „łap je za c...ę"). – Nasze otoczenie określamy na podstawie noszonych przez nas kolorów – mówi Rentmeester. – Róż jest asertywny, dramatyczny i śmiały. Sięgamy po niego ponownie i wykorzystujemy każda po swojemu. To odzyskanie go na nowo jest opowieścią nie tylko o spódnicach, garniturach i bluzkach, ale o tym, jak moda może promować szersze idee kulturowe związane z władzą i płcią.

Teraz firmy używają różu, by podkreślić wszelkiego rodzaju pozytywne skojarzenia, uderzając w tę samą strunę, której wibrację poczuła Rentmeester. Tej jesieni J.Crew promowała nową linię zbudowaną wokół setek opracowanych przez klientów odcieni różu. Prezeska i dyrektor kreatywna firmy, Jenna Lyons, wyjaśniła, że róż wart jest takiego samego rebrandingu jak pewne do niedawna spychane na margines warzywo: – Jeśli jarmuż może mieć własny zespół marketingowy, to równie dobrze może go mieć róż! Uważamy, że to kolor, który w naturalny sposób poprawia nastrój i podobnie jak jarmuż jest dobry dla naszego organizmu. Tam, gdzie J.Crew promuje kolor jako drogę do szczęścia, luksusowe marki, jak Gucci czy Chanel, przekształcają go w coś odjechanego i na topie, np. za pomocą wiatrówek i meloników. Nawet producent wyposażenia kuchni, Le Creuset, wprowadził w tym roku na rynek serię garnków i talerzy w kolorze kwiatu hibiskusa, ponieważ – jak mówi Will Copenhaver, dyrektor ds. komunikacji marketingowej – gwarantowały one „ożywienie" i „silne zaczepienie" w wiosennej linii firmy.

Pomysł, że kolor może być czymś więcej niż stereotypowym synonimem kobiecości, nie jest niczym nowym. – Historycznie rzecz biorąc, nie istniały żadne, związane z różem, stereotypy płci – mówi Michelle Finamore, kuratorka galerii mody w Museum of Fine Arts w Bostonie. Przed I wojną światową niemowlęta obu płci ubierano na biało, ponieważ najłatwiej było wywabić plamy. Nawet kiedy sklepy zaczęły wprowadzać w dziale ubranek dla najmłodszych „dziecięcy róż" i „dziecięcy błękit", to nie były one przypisane do konkretnej płci. Artykuł z 1918 r. opublikowany w magazynie branżowym „Earnshaw's Infants' Department", wyjaśniał nawet, że „różowy, będąc kolorem bardziej zdecydowanym i silniejszym, bardziej pasuje do chłopca, natomiast niebieski, jako bardziej delikatny, ładniej wygląda na dziewczynce".

...
Poprzednia
1 2 3
rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Z ostatniej chwili
Najczęściej czytane
Najlepiej oceniane
common