Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Bloomberg US

Globalne interesy

Podzielony kontynent

01-12-2016, ostatnia aktualizacja 01-12-2016 16:00
źródło: Bloomberg

Region wkracza w cykl wyborczy, w którym na spore zyski mogą liczyć antyimigranckie partie populistyczne.

Europejczyków, którzy wciąż zbierają odłamki po wybuchu, jakim było referendum na temat Brexitu, czeka teraz seria wyborów, które mogą w podobny sposób wstrząsnąć politycznym establishmentem. W ciągu najbliższych 12 miesięcy w czterech spośród pięciu największych europejskich gospodarek niemal na pewno dojdzie do poważnych zdobyczy prawicowych populistów i nacjonalistów. Ugrupowaniom, takim jak francuski Front Narodowy, włoski Ruch Pięciu Gwiazd i holenderska Partia Wolności, jeszcze niedawno postrzeganym jako zjawiska marginalne, udało się – dzięki umiejętnemu zagraniu na nucie imigracji, terroryzmu i słabej kondycji gospodarki – zdobyć legiony zwolenników. – Holandia powinna znów stać się krajem Holendrów i krajem dla Holendrów – mówi Evert Davelaar, zwolennik Partii Wolności, który uważa, że imigranci nie podzielają „zachodnich i chrześcijańskich wartości". Pod obstrzałem znalazła się nawet najbardziej wpływowa europejska polityczka, kanclerz Niemiec Angela Merkel. W ostatnich wyborach – ogólnokrajowych i regionalnych – antyimigracyjna partia Alternatywa dla Niemiec (AfD), wykorzystując niezadowolenie wywołane kryzysem uchodźców, doprowadziła do spadku poparcia dla Chrześcijańskich Demokratów Merkel. Populiści są głęboko sceptyczni wobec europejskiej integracji, a ci z Francji i Holandii chcieliby pójść za przykładem Wielkiej Brytanii i opuścić Unię. – Ryzyko polityczne w Europie jest dużo poważniejsze niż w Stanach Zjednoczonych – mówi Ajay Rajadhyaksha, szef działu analiz makroekonomicznych w Barclays.

rp.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Z ostatniej chwili
Najczęściej czytane
Najlepiej oceniane
common